Głosy na prawo i lewo.
I za mną także rozbrzmiewają.
Idę, a wokół uśmiechy.
Nikt nie szepcze,
nikt nie płacze.
W mojej obecności nie panuje czarna mgła.
Fałszywi, pragnący sławy i przyjaciele.
Wszyscy i jeszcze więcej - do mnie lgną.
Staję się światłem nocnych lamp dla ciem.
Tylu ich, sądzą, że uśmiechając się nie poznam ich.
Ja jednak wiem,
widzę, co im w duszy gra.
Możesz ze mnie szydzić,
mi to nie przeszkadza.
Możesz chcieć mnie wykorzystać,
mam to za nic.
Możesz pragnąć być zauważonym,
zignoruję.
To nic, że mnie nie doceniasz.
I tak mnie pokochasz.
Daj mi tylko chwilę.
Tyle starczy,
bym i na ciebie urok rzuciła.
Ludzie różni mnie otaczają,
lecz oni wszyscy w końcu i tak mi zazdroszczą.
Ja to lubię,
więc się nie złość.
Odgarniam włosy z twarzy,
z każdego miejsca zrobię własną arenę.
Ludzie mówią do mnie.
To nic, że ich nie słucham,
im wystarcza, że jestem.
Ja chcę szumu,
ja chcę zabawy.
Kochacie mnie
i nienawidzicie zarazem.
To nic,
i tak zrobicie dla mnie wszystko.














Comments